„Jeśli jutro nie będzie pieniędzy, wszystko się skończy” – Historia Magdy z Warszawy

– Magda, nie rozumiesz? Jeśli jutro nie będzie tych pieniędzy, wszystko się skończy – Paweł patrzył na mnie z takim chłodem, jakiego nigdy wcześniej u niego nie widziałam. Siedzieliśmy przy kuchennym stole w naszym wynajmowanym mieszkaniu na Pradze. Zegar tykał głośniej niż zwykle, a ja czułam, jakby każda sekunda wbijała mi się w serce.

– Paweł, przecież wiesz, że próbuję… – zaczęłam, ale przerwał mi ruchem ręki.

– Próbujesz? Magda, od tygodnia słyszę tylko „próbuję”. Ja już nie mam czasu. Albo załatwisz te pięć tysięcy do jutra, albo… – zawiesił głos, ale nie musiał kończyć. Wiedziałam, co miał na myśli.

Wyszłam na balkon, żeby zaczerpnąć powietrza. Warszawskie światła migotały gdzieś w oddali, a ja czułam się tak bardzo samotna. W głowie dudniło mi pytanie: jak to się stało, że znalazłam się w tym miejscu? Jeszcze pół roku temu planowaliśmy ślub. Paweł był czuły, troskliwy, a teraz… teraz patrzył na mnie jak na przeszkodę.

Wróciłam do środka. Paweł już pakował swoje rzeczy do torby sportowej.

– Gdzie idziesz? – zapytałam cicho.

– Do Krzyśka. Przynajmniej on nie zawodzi – rzucił przez ramię.

Zostałam sama. Usiadłam na podłodze i rozpłakałam się jak dziecko. Przypomniałam sobie rozmowę z mamą sprzed tygodnia:

– Magda, czy ty jesteś pewna tego Pawła? On ostatnio jakiś nerwowy… – mówiła przez telefon.

– Mamo, on ma po prostu trudny okres w pracy. Ja go kocham – odpowiedziałam wtedy bez wahania.

Ale czy naprawdę go kochałam? Czy to była miłość, czy raczej strach przed samotnością?

Następnego dnia rano zadzwoniłam do siostry.

– Anka, potrzebuję twojej pomocy… – zaczęłam niepewnie.

– Znowu chodzi o Pawła? – westchnęła ciężko. – Magda, ile razy mam ci powtarzać? On cię wykorzystuje! Ty zawsze wszystko załatwiasz sama, a on tylko wymaga.

– Ale ja… ja go kocham – wyszeptałam.

– Miłość nie polega na szantażu – odpowiedziała twardo. – Nie dam ci tych pieniędzy. Musisz sama zdecydować, co jest dla ciebie ważniejsze: on czy twoja godność.

Rozłączyłam się i poczułam się jeszcze gorzej. W pracy nie mogłam się skupić. Szefowa zwróciła mi uwagę:

– Magda, jesteś ostatnio rozkojarzona. Jeśli potrzebujesz wolnego dnia, powiedz.

Chciałam jej powiedzieć wszystko, ale zabrakło mi odwagi. Wróciłam do domu i zobaczyłam Pawła siedzącego na kanapie z telefonem w ręku.

– I co? Masz pieniądze? – zapytał bez emocji.

– Nie mam… – odpowiedziałam drżącym głosem.

Wstał i podszedł do mnie bardzo blisko.

– Wiesz co? Jesteś żałosna. Myślałem, że jesteś silniejsza. Ale ty nawet tego nie potrafisz załatwić.

Zacisnęłam pięści. Po raz pierwszy poczułam gniew zamiast strachu.

– Może to ty jesteś słaby, skoro musisz szantażować kobietę, żeby dostać to, czego chcesz – powiedziałam cicho, ale stanowczo.

Paweł spojrzał na mnie z niedowierzaniem. Chyba nie spodziewał się takiej odpowiedzi.

– Wiesz co? Może rzeczywiście powinniśmy to zakończyć – rzucił i wyszedł trzaskając drzwiami.

Zostałam sama w pustym mieszkaniu. Przez chwilę czułam ulgę, ale zaraz potem przyszła fala smutku i lęku. Co teraz? Jak poradzę sobie sama?

Wieczorem zadzwoniła mama:

– Magda, słyszałam od Anki… Chcesz przyjechać na kilka dni?

Zgodziłam się bez wahania. Wsiadłam do pociągu do rodzinnego domu pod Warszawą. Mama przytuliła mnie mocno na peronie.

– Córeczko, czasem trzeba coś stracić, żeby zrozumieć swoją wartość – powiedziała cicho.

Przez kolejne dni dużo rozmawiałyśmy. O Pawle, o moich lękach i o tym, że nigdy nie powinnam pozwolić nikomu stawiać mi takich warunków.

Po tygodniu wróciłam do Warszawy silniejsza. Wynajęłam małe mieszkanie na Ochocie i zaczęłam układać życie od nowa. Paweł próbował jeszcze dzwonić, ale nie odbierałam.

Dziś wiem jedno: nikt nie ma prawa żądać ode mnie poświęcenia własnej godności dla pieniędzy czy nawet dla miłości.

Czasem zastanawiam się: ile kobiet w Polsce codziennie staje przed takim wyborem? Czy naprawdę musimy wybierać między miłością a szacunkiem do siebie?