Mój teść wyjada nam z lodówki: Czy rodzina ma granice?

Mój teść wyjada nam z lodówki: Czy rodzina ma granice?

Nazywam się Marek i od miesięcy żyję w cieniu obecności mojego teścia, pana Józefa, który nie tylko zajął nasz salon, ale i naszą lodówkę. Każdy dzień to cicha walka o przestrzeń, szacunek i odwagę, by powiedzieć głośno to, co boli. Czy można kochać rodzinę i jednocześnie bronić własnych granic?

Nieproszony gość: Jak wizyta teścia rozbiła naszą rodzinę

Nieproszony gość: Jak wizyta teścia rozbiła naszą rodzinę

Nazywam się Dariusz i pół roku temu przeprowadziliśmy się z Haną do Warszawy, wierząc, że zaczynamy nowy rozdział. Jednak częste wizyty jej ojca, pana Stefana, zamieniły nasz dom w pole bitwy pełne niedopowiedzeń i cichych dni. Czy można uratować związek, kiedy ktoś trzeci nieustannie przekracza granice?