Mąż wrócił po pół roku zdrady. Czy można wybaczyć, kiedy serce pęka?

Otworzyłam drzwi w piżamie, z rozmazanym tuszem pod oczami i włosami w nieładzie. Była sobota rano, nie spodziewałam się gości. Tym bardziej jego. Stał na wycieraczce z walizką w jednej ręce i butelką wina w drugiej. „Cześć” – powiedział z miną, jakby wyszedł tylko po bułki i wracał do domu. Po pół roku. Po zdradzie. Po wszystkim.

Zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, poczułam, jak serce wali mi w piersi. Przez chwilę miałam ochotę zatrzasnąć mu drzwi przed nosem. Ale stałam jak sparaliżowana. „Mogę wejść?” – zapytał cicho, patrząc mi prosto w oczy. W tych oczach kiedyś widziałam cały świat. Teraz widziałam tylko obcego człowieka.

Wpuściłam go do środka, bo nie umiałam inaczej. Przeszedł przez przedpokój, zostawił walizkę przy ścianie i usiadł na kanapie, jakby nigdy nie wyprowadził się do tej swojej koleżanki z pracy – Magdy. Przez chwilę panowała cisza, którą przerywało tylko tykanie zegara i moje przyspieszone oddechy.

„Kasia… wiem, że zawaliłem. Ale musiałem wrócić. Nie potrafię bez ciebie żyć” – zaczął, a ja poczułam, jak łzy napływają mi do oczu. Przez pół roku próbowałam się pozbierać. Przez pół roku słyszałam od wszystkich: „Dasz radę”, „Jesteś silna”, „On nie był ciebie wart”. Ale każda noc była walką z samotnością i żalem.

„A co z Magdą?” – zapytałam, choć odpowiedź była mi obojętna. „To był błąd… Ona nie była tobą. Myślałem, że czegoś mi brakuje, ale dopiero jak cię straciłem, zrozumiałem, że miałem wszystko” – mówił dalej, a ja czułam narastającą złość.

Przypomniałam sobie ten dzień, kiedy spakował się w godzinę i wyszedł bez słowa wyjaśnienia. Jak przez kolejne tygodnie tłumaczyłam córce, że tata musiał wyjechać do pracy. Jak nie spałam po nocach, bo bałam się przyszłości.

„A co z nami? Myślisz, że możesz tak po prostu wrócić?” – głos mi się załamał. „Kasia… proszę cię. Daj mi szansę. Dla siebie, dla Oli…” – spojrzał na drzwi do pokoju córki.

Ola spała jeszcze, nie wiedziała, że jej świat za chwilę znów się zmieni. Przez te miesiące nauczyła się nie pytać o tatę. Przestała rysować rodzinę w komplecie.

Usiadłam naprzeciwko niego i przez chwilę patrzyliśmy sobie w oczy. Widziałam w nim strach i żal. Ale czy to wystarczy?

„Nie wiem, czy potrafię ci wybaczyć” – powiedziałam szczerze. „Nie oczekuję tego od razu… Ale pozwól mi spróbować naprawić to wszystko” – odpowiedział.

Wstałam i podeszłam do okna. Za szybą padał deszcz, a ja czułam się tak samo pusta jak to szare niebo nad Warszawą.

Przez kolejne dni żyliśmy obok siebie jak współlokatorzy. On próbował być pomocny – gotował obiady, sprzątał, odprowadzał Olę do przedszkola. Ja patrzyłam na niego z dystansem, jakby był cieniem dawnego męża.

Wieczorami słyszałam jego cichy płacz w łazience. Czasem chciałam podejść i go przytulić, ale coś mnie powstrzymywało. Może duma? Może strach przed kolejnym rozczarowaniem?

Pewnego dnia Ola zapytała: „Mamo, czy tata już zostanie?” Nie umiałam jej odpowiedzieć. Usiadłam obok niej na łóżku i przytuliłam ją mocno.

Zaczęły się rozmowy z mamą przez telefon: „Nie pozwól mu wrócić! Zasłużyłaś na kogoś lepszego!” – krzyczała przez słuchawkę. Przyjaciółki radziły: „Daj mu popalić! Niech wie, co stracił!”

Ale nikt nie wiedział, jak bardzo tęskniłam za normalnością. Za wspólnymi śniadaniami, za śmiechem Oli, za poczuciem bezpieczeństwa.

Któregoś wieczoru usiedliśmy razem przy stole. „Kasia… wiem, że nie naprawię wszystkiego jednym gestem. Ale chcę walczyć o naszą rodzinę” – powiedział spokojnie.

Spojrzałam na niego długo. „A jeśli znów ci się odmieni? Jeśli znów uznasz, że czegoś ci brakuje?”

Zamilkł na chwilę. „Nie wiem… Ale wiem jedno: już raz straciłem wszystko przez własną głupotę i drugi raz tego nie zrobię”.

Przez kolejne tygodnie próbowałam mu zaufać na nowo. Były dni lepsze i gorsze. Czasem budziłam się w nocy z lękiem, że znów odejdzie.

Pewnego dnia spotkałam Magdę na zakupach w Biedronce. Spojrzała na mnie z pogardą i rzuciła: „Myślisz, że on się zmieni? Facet zawsze zostaje sobą.” Poczułam wtedy dziwną siłę – to ja miałam wybór.

Wieczorem powiedziałam mu o tym spotkaniu. „Nie wróciłem do ciebie dlatego, że Magda mnie wyrzuciła czy że mi się nie udało gdzie indziej. Wróciłem, bo kocham ciebie i Olę” – powiedział stanowczo.

Minęły dwa miesiące od jego powrotu. Nadal nie wiem, czy potrafię mu wybaczyć całkowicie. Ale wiem jedno: życie to nie bajka i czasem trzeba podjąć trudne decyzje.

Czy można zaufać komuś po zdradzie? Czy warto dawać drugą szansę? A może lepiej zamknąć drzwi na zawsze?

Czasem patrzę na niego i pytam siebie: czy to jeszcze mój mąż, czy już tylko ktoś obcy pod moim dachem? Co wy byście zrobili na moim miejscu?