Pukanie do drzwi, które zmieniło wszystko: Moja teściowa, zdrada i żałoba, której nie umiałam wybaczyć
— Otwórz, proszę… — głos pani Haliny drżał, gdy w środku nocy stała na moim progu. Była bosa, w starym płaszczu, a jej oczy czerwone od płaczu. Przez chwilę nie mogłam się ruszyć. Zegar wskazywał 2:17. Mój mąż, Tomek, spał obok, nieświadomy tego, co za chwilę miało się wydarzyć.
Wpuściłam ją do środka. Usiadła na kanapie i przez dłuższą chwilę nie była w stanie wydusić z siebie słowa. W końcu spojrzała na mnie z rozpaczą.
— On… on nie żyje — wyszeptała. — Twój teść… Zawał. W szpitalu nawet nie zdążyłam się pożegnać.
Poczułam, jak świat wiruje. Teść był dla mnie jak drugi ojciec. Zawsze powtarzał, że jestem córką, której nigdy nie miał. Przez łzy próbowałam ją objąć, ale ona odsunęła się gwałtownie.
— To wszystko przez niego… — szepnęła z goryczą.
Nie rozumiałam. Przez kolejne dni dom wypełnił się żałobą i milczeniem. Tomek zamknął się w sobie, a ja próbowałam być silna dla naszej córki, Julki. Teściowa zamieszkała z nami na kilka tygodni. Każdego dnia patrzyła na mnie z wyrzutem, jakby to moja obecność była cierniem w jej sercu.
Pewnego wieczoru usiadła naprzeciwko mnie w kuchni. W rękach ściskała kubek herbaty tak mocno, że aż pobielały jej knykcie.
— Wiesz… — zaczęła cicho — twój teść miał romans. Przez lata. Z kobietą z pracy. Myślałam, że to przeszłość, ale…
Zamarłam. Nie wiedziałam, co powiedzieć. W głowie kłębiły mi się pytania: Czy Tomek o tym wiedział? Czy to dlatego teściowa tak bardzo mnie unika?
— Dowiedziałam się tydzień temu — kontynuowała Halina. — Chciałam mu wybaczyć, ale nie zdążyłam. Pokłóciliśmy się… Odszedł z żalem do mnie.
Wtedy zrozumiałam: jej żałoba była inna niż nasza. Była podszyta gniewem i poczuciem zdrady.
Od tamtej pory atmosfera w domu stała się nie do zniesienia. Tomek coraz częściej wychodził wieczorami, wracał późno i unikał rozmów. Julka zaczęła moczyć się w nocy. Ja czułam się jak intruz we własnym domu.
Pewnej nocy usłyszałam szeptane głosy w kuchni. Zeszłam po cichu po schodach i zobaczyłam Tomka i jego matkę przy stole.
— Ona nigdy nie była dla ciebie odpowiednia — mówiła Halina. — Gdybyś tylko posłuchał mnie wtedy…
Tomek milczał. Po chwili wyszedł z kuchni i minął mnie bez słowa.
Nie spałam tej nocy. Rano postanowiłam porozmawiać z Tomkiem.
— Co się dzieje? — zapytałam cicho.
— Nie wiem już nic — odpowiedział zmęczonym głosem. — Mama jest załamana, ja też… Czuję się winny za wszystko.
— Ale za co? To nie twoja wina! — próbowałam go objąć, ale odsunął się.
— Może gdybym był lepszym synem… Może gdybym wcześniej zauważył…
Zaczęliśmy się oddalać od siebie. Każda rozmowa kończyła się kłótnią lub milczeniem. Halina coraz częściej sugerowała, że powinnam wyjechać z Julką do mojej matki „na jakiś czas”.
Pewnego dnia znalazłam w szufladzie Tomka telefon z wiadomościami do kobiety podpisanej „Aga”. Treść była jednoznaczna:
„Tęsknię za tobą. Nie mogę przestać o tobie myśleć.”
Serce mi stanęło. Zdrada? Nie chciałam wierzyć, ale wszystko układało się w całość: późne powroty, chłód w domu, unikanie rozmów.
Wieczorem skonfrontowałam go z tym.
— Kim jest Aga? — zapytałam drżącym głosem.
Tomek spuścił wzrok.
— To tylko koleżanka z pracy…
— Nie kłam! — krzyknęłam przez łzy.
Wybuchła awantura. Halina wbiegła do pokoju i zaczęła krzyczeć na mnie:
— To twoja wina! Gdybyś była lepszą żoną…
Wtedy pękło we mnie coś na zawsze.
Spakowałam rzeczy swoje i Julki i wyjechałam do mamy na wieś pod Lublinem. Przez pierwsze dni nie byłam w stanie jeść ani spać. Mama tuliła mnie jak małą dziewczynkę i powtarzała: „Czasem trzeba pozwolić odejść temu, co boli najbardziej.”
Tomek dzwonił kilka razy, ale nie odbierałam. Po tygodniu przysłał SMS-a: „Przepraszam za wszystko. Nie wiem, co dalej.”
Halina napisała mi list: „Nie potrafię ci wybaczyć tego, że zabrałaś mi wnuczkę. Ale może kiedyś zrozumiem.”
Minęły miesiące. Powoli zaczęłam układać życie na nowo. Julka wróciła do szkoły, ja znalazłam pracę w bibliotece gminnej. Czasem budzę się w nocy i słyszę tamto pukanie do drzwi – jak echo wszystkiego, co straciłam.
Czy można wybaczyć zdradę? Czy da się odbudować rodzinę po takim bólu? A może czasem trzeba pozwolić sobie na odejście – nawet jeśli serce krwawi?